Szybka, konkretna akcja. Nikt nikomu nie musiał niczego tłumaczyć, zapraszać. Informacja z soboty, o zbiórce darów dla Ukrainy w szkole rozeszła się błyskawicznie. Przyszliśmy, bo chcieliśmy pomóc. Zapakowaliśmy kilka osobówek, trzy dostawczaki i ciężarówkę o ładowności do 3,5 t.
Od 10.00 do 15.00 samochody podjeżdżały pod szkołę prawie bez przerwy.
Na początku mamy chaos. Ilość przywożonych rzeczy nas przytłacza, dosłownie. Po ok. 40 minutach reorganizujemy się. Zaczynamy odbieranie, sortowanie, układanie, pakowanie darów w sposób planowy i uporządkowany. Po godzinie tworzymy dobrze funkcjonujący i wzajemnie rozumiejący się zespół. Przychodzą nowi wolontariusze – młodzież szkolna, rodzice, nauczyciele, mieszkańcy, od początku są harcerze. Ludzie przychodzą z torbami. Wielu po chwili zastanowienia zdejmuje kurtkę i bierze się do roboty. Paczki, reklamówki, kartony. Setki kilogramów wszystkiego. Niektórzy dostarczają opisane, posortowane rzeczy, inni wszystko razem. Szkolny korytarz zaczyna przypominać hurtownię spożywczo-przemysłową. Tu puszki, tam woda, obok środki czystości i środki higieny. Jest stos dla dzieci, są makarony, słodycze, soki, koncentraty. Są zabawki i artykuły przemysłowe. Sala 103 to magazyn odzieży, ręczników, koców, pościeli, materacy, karimat, śpiworów. Są rzeczy nowe i używane. Jest komórka, ładowarka, patelnia elektryczna, świeczki, latarki i baterie. Wszystko po czterech godzinach jest przejrzane, posortowane i poukładane.
Podjeżdża transport. W zasadzie pojawia się, bo nikt nikogo nie zamawiał. Ludzie widzą co się dzieje w szkole i sami się organizują. Najpierw jeden samochód, potem drugi, trzeci i jeszcze jeden, za chwilę dostawczak, za nim jeszcze dwa oraz mała ciężarówka. Zaczyna się załadunek. Jak mróweczki przemieszczamy się od budynku do ulicy i z powrotem. Mimo, że zmęczenie daje już o sobie znać uśmiechamy się do siebie, świeci słońce. Ułożone w szkole stosy robią się coraz mniejsze. Za to w autach powoli zaczyna brakować miejsca. O 14.20 Wszystko jest załadowane.
Kierowcy jadą do bydgoskiej siedziby PCK, Kujawsko-Pomorskiego Domu Ukraińskiego i na stadion Zawiszy. Dary trafią do potrzebujących.
Na tym nie kończymy!
Mirosław Donarski

