Moc była tej nocy z szóstoklasistami
Krótko przed świętami, w poniedziałkowy wieczór, szóstoklasiści zaprosili (nie tylko) swoich rodziców na Festiwal Mocy “Jesteśmy tylko raz”. I kto by pomyślał, że o 22.30 rodzice będą nam mówić, że jeszcze nie wychodzą ze szkoły dopóki wszystkiego nie obejrzą…
To przede wszystkim była feria świateł, labiryntów, dosłownie i w przenośni, a także lawa emocji. Na stacji “Deszcz łez” goście płakali ze wzruszenia czytając listy rozdzielonych przez II wojnę światową rodzin oraz listy naszych uczniów do koleżanek i kolegów z Ukrainy. Podobne emocje towarzyszyły stacji “Razem do końca”, gdzie w goglach VR można było wysłuchać niskim, hipnotyzującym głosem Michała Zdeba skróconej biografii Janusza Korczaka, aby po chwili zobaczyć go z wianuszkiem dzieci z klasy 4a na żywo.
Kolejka do stacji WAR-saw nie miała końca, ale wszyscy, łącznie z małymi dziećmi, cierpliwie czekali na wieści od harcerzy o Powstaniu Warszawskim. Najpierw jednak trzeba było pokonać kanały, wysłuchać pieśni powstańczych, aby na końcu usłyszeć “We are the world” ku pokrzepieniu serc. Tam też barwy wojenne ustępowały fioletowi, gdzie w piosence “Purple rain”, przy włączonych latarkach w telefonach, wszyscy kołysali się do ballady Prince’a.
Ogromnym zainteresowaniem cieszyła się “Francuska tajemnica”, gdzie poza rogalikami można było posłuchać francuskich piosenek, poczytać o ruchu oporu, czy podziwiać naszego absolwenta z partnerką tańczących m.in. walca. Pod drzewem nazwanym przez uczniów avatarowym również był taniec, tym razem do kultowego utworu U2 “One”. Tymczasem w escape roomie szkolne specjalistki opowiadały o nowych formach uzależnień i zachęcały do rozmów z dziećmi.
Emocje sięgnęły zenitu przy stu czarnych maskach-twarzach patrzących daleko w kosmos, wyrażających najróżniejsze emocje od rozkoszy po gniew, czy plakatami ze słowem “krzyk” zapisanym również w stu różnych językach. Sala 301 z kolei przywitała gości totalną czernią, gdzie latarkami UV rodzice mogli powoli, z zadumą, w zupełnej ciszy czytać na gigantycznych tablicach swoje zdania wypowiadane do dzieci, których te najbardziej nie cierpią, wręcz nienawidzą…
Klamrą dla tych wydarzeń był spektakl w auli, gdzie uczniowie, oddzieleni czarnymi szyfonowymi kotarami od publiczności, odgrywali kolejno konflikty: rówieśnicze, z nauczycielami i rodzicami. Scenki te rozdzielił na chwilę nasz absolwent z “Hey Wy” Korteza, czy szkolne trio raperów śpiewających o obezwładniającym hejcie. Kilka ważnych słów dorzuciła również nasza Olga Tokarczuk siedząca na fotelu nieopodal. Nad całym spektaklem czuwał anioł/uczeń.
Finał należał do “Human” i Rag’n’Bone Man, wybijany rytmicznie przez cztery uczennice kauczukowymi młotkami na beczkach, których wieka wypełnione były fluorescencyjną farbą.
Na bocznej ścianie w teledysku ukazywały się kolejno wszystkie twarze dzieci, które wzięły udział w tym niezwykłym projekcie. Na zakończenie z kręgu uczniów śpiewających finałowy utwór wyłoniła się mała dziewczynka, która zacytowała po polsku słowa refrenu: “Jestem tylko dzieckiem, robię co w mojej mocy. Jestem tylko człowiekiem, robię co mogę, a ty nie zrzucaj winy na mnie, nie zrzucaj swojej winy na mnie”.
Tym festiwalem uczniowie klas szóstych chcieli powiedzieć swoimi słowami o tym, jak widzą i rozumieją otaczający ich dzisiaj świat. Potrafili pracować ponad podziałami, dla wspólnego dobra. Wykonali kolosalną pracę przygotowując się przez kilka miesięcy do tego, czego efekty dorośli mogli podziwiać przez te dwie godziny z małym hakiem. I byłoby idealnie, gdyby tylko goście słuchali ich rad i wskazówek. Liczymy, że za rok tak będzie, bo przecież o tym był cały festiwal… aby nauczyć się słuchać - siebie nawzajem.
Sabina Waszczuk
Edyta Szulc
Justyna Wamka
Izabela Wiśniewska
Agnieszka Kołcon
Joanna Chabecka

